piątek, 26 lipca 2013

Etatym w Polsce cz. I, Istota etatyzmu, zjawiska paralelne, walka z liberalizmem


I.
   Pierwsze dziesięciolecie zmartwychwstałej państwowości polskiej, które upływa w tych dniach, zapisało się złotemi głoskami na kartach naszych dziejów szeregiem zwycięstw i powodzeń w polityce zagranicznej. Nie czuję się powołanym do rozpatrywania ubiegłego dziesięciolecia pod tym kątem widzenia. Mam zamiar ograniczyć się do kilku uwag na temat rozwoju polityki wewnętrznej: chcę pisać o dziejach polskiego etatyzmu. Będę się starał wykazać, że zjawisko to jest najistotniejszem znamieniem ewolucji naszego rozwoju państwowego i że ustosunkowanie się do tego zagadnienia ma rozstrzygające znaczenie dla naszej przyszłości.
   Czyż jednak uważanie etatyzmu za znamię państwowości nie jest najzwyklejszą tautologją, boć przecie Francuzi państwo nazywają etat, boć przecie rozumie się samo przez się, że każde państwo jest wyrazem istotnych znamion państwowości. Trzeba dać odpowiedź na pytanie czy podkreślanie etatyzmu w rowoju państwowości polskiej wyjaśnia, a nie zaciemnia istotę rzeczy.
   Państwo jest korporacją publiczną, bo jego władze pobierają świadczenia przymusowe od poddanych. W granicach państwa istnieją inne korporacje publiczne, gospodarujące przymusowo. Podatki nakładają władze samorządu terytorjalnego (gminy, powiaty, województwa), zawodowego (izby rolnicze, przemysłowo-handlowe, rękodzielnicze, lekarskie, notarjalne, adwokackie i t. d.), oraz stanowego (ubezpieczenia robotnicze etc.)*. Gdy mowa o etatyzmie, można mieć na myśli albo całokształt działalności wszystkich korporacyj publicznych albo tylko działalność państwa. W średnich wiekach podporządkowanie innych korporacyj publicznych państwu było luźne. Merkantylizm centralizuje władzę w ręku państwa; odtąd etatyzm staje się centralistycznym. Liberalizm, choć jest ograniczeniem zakresu działania państwa nie zrywa z centralizacją. Z końcem XIX wieku liberalizm w ustroju państwowym kurczy się. Zakres działania państwa wzrasta. Jego centralistyczna budowa ulega małym zmianom. Spadkobierca okresu liberalnego, współczesny etatyzm, jest przeważnie centralistyczny w podwójnym tego słowa znaczeniu. Państwo przyznaje sobie wielki zakres działania, a mały samorządom. Powtóre, wykonuje nad ich czynnościami daleko sięgający nadzór, który krępuje w wysokim stopniu ich samodzielność.
W związku z rozbudową przymusowych związków robotniczych we Włoszech, dokonaną w ostatnich latach przez zwycięski faszyzm, często mówi i pisze się także w Polsce o powstaniu nowoczesnego państwa korporacyjnego. Zapomina się o ścisłem podporządkowaniu owych związków robotniczych państwu. Jak dotąd, faszyzm nie wyszedł poza granice centralistycznego etatyzmu.
Ustrój państwa współczesnego różni się od średniowiecznego rozrostem pierwiastków centralistycznych, demokratycznych i liberalnych. Rozwój w żadnym z tych trzech kierunków nie był bezwzględnie stały. Najstalszą okazała się dążność do zcentralizowania władzy w ręku państwa. Aż do czasu wielkiej wojny postępy demokratyzacji stanowią najbardziej charakterystyczne piętno rozwoju naszej kultury, którego wyrazistość doznała obecnie pewnego zamazania. Liberalizm ustroju państwowego ulegał największym fluktuacjom.
   Zewnętrznie etatyzm przejawia się szybkim i znacznym wzrostem koła osób, czerpiących dochody z kas korporacyj publicznych. Wzrasta ilość urzędników wojskowych i cywilnych różnego stopnia, emerytów, inwalidów, robotników prywatnych, których państwo ubezpiecza od bezrobocia. Wzrasta majątek publiczny szybciej niż majątek społeczeństwa. Obciążenie podatkami rośnie, bo majątek publiczny staje się źródłem niedoborów. Wzrasta zakres działania państwa  i innych korporacyj publicznych jako dostawców i odbiorców najróżnorodniejszych  towarów czy usług. Operowanie pojęciem etatyzmu jest próbą ilościowego określenia państwowości. Wychodzi się przytem z założenia, że, pisząc o państwie, należy przedewszystkiem zdać sobie sprawę z tego, czy zakres działania państw zwęża się, czy rozszerza.
   Jeżeli przez ustrój biurokratyczny będziemy rozumieli wzrost liczby urzędników i ich władzy, dojść musimy do wniosku, że biurokratyzowanie społeczeństwa i etatyzm są pojęciami identycznymi. "Poseł na Sejm jest osobnikiem, który chce być ponownie wybrany": wydaje mi się pouczającem zastosowanie tej nieco sumarycznej metody definjowania do urzędników. Urzędnik jest osobnikiem, który dąży do stworzenia podurzędnika, ażeby rozszerzyć zakres swej władzy. Ekspansywność jest znamieniem życia, a więc także i biurokracji. Gdy opodatkowani z tych lub innych powodów nie są w stanie przeciwstawić się skutecznie zakusom biurokracji, państwo staje się etatystycznem, póki zubożenie nie kłądzie kresu tej ewolucji.
   W XIX stuleciu w wielu państwach (w niektórych już znacznie wcześniej) zwyciężył liberalizm. Rządy poznosiły średniowieczne ograniczenia religijne, polityczne, np. ustawodawstwo cechowe. Pod koniec tego stulecia nastąpił zwrot w kierunku przeciwnym. Zakres działania państwa szybko i znacznie wzrasta w najróżnorodniejszych kierunkach. Wstępujemy w okres etatyzmu. Poprzedni okres liberalny mimo ścieśnienia wszechwładzy państwa był równocześnie okresem nieznanego dotychczas w dziejach rozkwitu mocarstwowych sił państwa. Państwa XIX stulecia przewyższają znacznie państwa dawniejsze militarną i finansową potęgą. Anglja równocześnie urzeczywistnia w wysokim stopniu ideały liberalne i w rzędzie mocarstw zdobywa pierwsze miejsce.
   Pojmuję etatyzm jako zupełną antytezę polityki liberalnej, o ile chodzi o dobór środków osiągnięcia ostatecznych celów. Niema różnicy zasadniczej w określeniu celów. Jedna i druga polityka dąży do wzmocnienia państwa jako takiego, a zarazem do spotęgowania rozwoju jednostki. Różnica polega na tem, że etatyzm w rozszerzeniu zakresu działania państwa widzi niezawodny środek utrwalenia podstaw mocarstwowej siły państwa, która sama przez się zabezpiecza możliwie najlepszy rozwój jednostkom, zamieszkującym granice tego państwa. Natomiast poplecznicy liberalizmu stale i powszechnie dążą  przedewszystkiem do spotęgowania życia indywidualnego przez zrzucenie więzów etatystycznych, krępujących swobodny rozwój jednostki, uniemożliwiających jej zdobycie pełni sił cielesnych i duchowych, na którą ją stać. Wolność indywidualną uważają za pewny zadatek mocarstwowej siły państwa.
   Poplecznicy etatyzmu niejednokrotnie zarzucają liberałom, że ich zamiarem jest osłabić państwo, aliberali pomawiają obrońców etatyzmu o chęć unicestwieni rozwoju indywidualnego jednostek. Oba twierdzenia są oczywiście mylne, o ile stanowić mają charakterystykę zamiarów, przyświecających stronnikom jednego i drugiego ustroju politycznego. Jeden i drugi zarzut może być słuszny tylko w tem rozumieniu, że mimowoli poplecznicy tych dwóch systemów politycznych - jedni osłabiają państwo, drudzy zbytnio krępują możliwości jednostek.
   Przekonywującym dowodem, że etatyzm zasadniczo nie odrzuca indywidualizmu, jest fakt, że wszyscy poplecznicy etatyzmu wprawdzie zwalczają liberalizm gospodarczy, ale nie wszyscy wyrzekają się liberalizmu wogóle. Przed wielką wojną socjaliści, stanowiący ośrodek sił etatystycznych, stawali w obronie demokracji i wszelkiego liberalizmu z wyjątkiem ekonomicznego. Dopiero powojenny faszyzm stał się ideologicznie najdoskonalszym, bo dobitnym, jasnym i konsekwentnym wyrazicielem myśli etatystycznej dzięki przeciwstawieniu się liberalizmowi wogóle. Socjalizm wywodzi się wprost z rewolucji francuskiej. Mussolini śmiało i wyraźnie potępia jej hasła równości i wolności w imię wszechwładzy państwa, stanowiącej dla jednostek dobro najwyższe, jedynie umożliwiające skuteczną i trwałą realizację wszelkich innych dóbr indywidualnych. Atoli ideologia jego jest zjawiskiem raczej odosobnionem, które pojawiło się dopiero przed kilku laty, gdy tymczasem postępy etatyzmu w walce z liberalizmem są o wiele wcześniejsze.
   Trzynasta część traktatu pokojowego, podpisanego w Wersalu w r. 1919, zatytułowana "Praca", a zawierająca postanowienie utworzenia i zasady zorganizowania międzynarodowego biura pracy, rozpoczyna się uroczystą inwokacją, stanowiącą integralną część traktatu, streszczającą ideały, przyświecające twórcom traktatu. Oświadczyli się oni równocześnie za daleko idącą interwencją państwa na korzyść warstw robotniczych stosowaną przez wszystkie państwa mniej więcej równomiernie na podstawie międzynarodowych układów, oraz za zapewnieniem wolności związkom zawodowym (liberte syndicale). Jest to ciekawy przykład stawiania sobie w toku rozważania zagadnień polityki etatystycznej celów, wykluczających się nawzajem.
   Poplecznicy etatyzmu, a w szczególności socjaliści, niejednokrotnie przyznają się do celów indywidualistycznych i liberalnych, co oczywiście nie przesądza odpowiedzi na pytanie, czy z dobrym skutkiem dążą do osiągnięcia tego celu. Może naogół trafnem będzie stwierdzenie, że etatyzm, dojrzewając z biegiem czasu siłą rzeczy , często wbrew woli swych zwolenników staje się czynnikiem anty-indywidualistycznym. Daje się unosić fali dlatego, że znowu siłą rzeczy, o wiele bardziej decydującą o przebiegu wypadków, niż na pierwszy rzut oka zdawaćby się mogło, etatyzm, o ile chce się rozwijać i ostać, musi się zwracać przeciwko wszystkim istotnym przejawom polityki liberalnej. Etatyzm nolens volens musi "iść na całego", bo poszczególne człony liberalizmu są nierozerwalnie z sobą związane. Razem rodzą się i razem umierają. Poplecznikom etatyzmu zdawało się początkowo, że zwalczają jedynie liberalizm gospodarczy, a równocześnie chronią i potęgują pierwiastki liberalne ustroju politycznego. Tok wypadków rozwiał złudzenia, zapoznające uwarunkowanie liberalizmu gospodarczego liberalnym fundamentem politycznym.
   Zwolennicy polityki liberalnej krytycznie oceniali daleko posuniętą jednolitość władzy państwowej, ponieważ uważali dzierżycieli władzy jednolitej za skłonnych do nadużycia jej w duchu zbytnio krępującym swobodę jednostek. Liberalizm widzi w podziale władzy na ustawodawczą, sądową i administracyjną trzy władze od siebie mało zależne i wzajemnie się równoważące, a ich równowagę uważa za środek osłabienia nacisku państwa na jednostkę i zabezpieczenia jej wolności. Dla osiągnięcia tego samego celu liberalizm ścieśnia zakres władzy państwa, wytwarzając osobne organy dla funkcyj, odebranych państwu, skutkiem czego jednostka w systemie politycznym liberalnym uczestniczy  różnych związkach społecznych. Ich współzawodnictwo i ścieranie się zapewnia jednostce znaczną swobodę ruchów. Etatyzm, zwłaszcza centralistyczny, skupiający dużo atrybucyj w ręku państwa, krępuje tem samem jednostkę.
   Etatyzm podkopuje zasadniczo ustrój liberalny, bo godzi w podział pracy i zróżnicowanie społeczeństwa. W starożytności jak i w wiekach średnich, albo państwo degraduje kościół do rzędu religji państwowej, albo kościół stara się opanować państwo. Kościół i państwo stanowią poniekąd całość, której rozszczepieniem w miejszym lub większym stopniu staje się wynikiem postępów liberalizmu. Wolność ekonomiczna jest niczem innem, jeno wytyczeniem dwóch poczęści odrębnych sfer: politycznej i gospodarczej. Wedle teorji i praktyki liberalnej rzeczą państwa jest obrona na zewnątrz, utrzymywanie ładu i zabezpieczenie własności prywatnej wewnątrz państwa z równoczesnem wyrzeczeniem się jakiegokolwiek gospodarowania bezpośrednio przez państwo i oddziaływania na gospodarstwa prywatne, wyłącznie powołane do wykonywania czynności gospodarczych z wykluczeniem państwa. Tylko państwu liberalnemu znane jest zjawisko biednych polityków i bogaczy, odsuniętych od władzy. Prawniczo odpowiada temu wyodrębnieniu sfery politycznej i gospodarczej - rozróżnienie prawa publicznego i prywatnego. Liberalizm szuka i znajduje zabezpieczenie wolności polityczniej w podziale władz, w zastrzeżeniu w znacznej mierze ustawodawstwa parlamentom, co łączy się z próbami umniejszenia ich wpływu na administrację i sądownictwo. Z podziałem władz i parlamentaryzmem idzie w parze zróżnicowanie funkcyj cywilnych i wojskowych.
   Liberalizm uznaje prawo własności i inne prawa podmiotowe jednostek. Różnicuje, a zarazem przeciwstawia państwo i jednostkę. Etatyzm można metaforycznie określić jako częściowe wchłąnianie jednostki przez państwo, a więc jako zacieranie usiłowań liberalnych zróżnicowania tych dwóch zjawisk. Ich rozróżnienie przejawia się także jako przeciwstawienie państwa i społeczeństwa, uzasadnione w ustroju  liberalnym, zanikające w etatystycznym. Zazwyczaj przez społeczeństwo rozumiemy działąlność ludzką w wysokim stopniu uniezależnioną od władz, a zatem w stosunku do nich samodzielną i rozgrywającą się poza sferą ich czynności. Z chwilą szybkiego i znacznego rozrostu zakresu działania władz społeczeństwo w znacznym stopniu zlewa się z państwem w jedną całość.
   Określiłem ogólnikowo ustosunkowanie się liberalizmu do etatyzmu. Chcę uwypuklić to, co na ten temat powiedziałem, nieco bliższem wniknięciem w walkę, którą etatyzm toczy  liberalizmem na terenie politycznym, finansowym, ekonomicznym i cywilizacyjnym.
   Parlamentaryzm jest fortecą, wzniesioną przez polityków liberalnych, z wyżyn której opanoali społeczeństwo. Historycznie parlamentaryzm rozwija się równolegle  z przywilejem uchwalania całego budżetu, który wywalczyli sobie posłowie jako pełnomocnicy opodatkowanych. Chodziło o to, ażeby, umniejszając wydatki państwowe do rozmiarów niezbędnych, zapobiec przerostowi biurokracji i uciskowi podatkowemu. Parlamentaryzm stał się ostoją liberalizmu, ponieważ w doskonałej swej formie polegał na tem, że stanowiska naczelne w rządzie, fortele ministerjalne przypadały w udziale wybrańcom ludu z wykluczeniem urzędników, niezasiadających w parlamencie. Ten system był oczywistem ograniczeniem biurokracji.  Posłowie zwalczali wszechwładzę państwa gwoli ochrony wolności obywateli w najszerszym tego słowa znaczeniu. Parlamentaryzm stał się liberalną formą ustroju politycznego także dlatego, że stwarzał moralne usprawiedliwienie przymusu, wywieranego przez państwo, warunkując go zgodą większości wybrańców ludu, podlegającego owemu przymusowi. Tym sposobem przymus poniekąd przestał być naruszeniem wolności oywateli. Słowem, liberalizm przyoblekł się w szaty parlamentaryzmu. Etatyzm je zrzucił.
   Śledząc przebieg wypadków ostatnich lat w różnych państwach, trudno nie zauważyć uderzającej równoległości między rozwojem etatyzmu i osłabieniem żywotności ustroju parlamentarnego. Nie zbieżność przypadkowa, jeno wzajemna współzależność jest trafnym wyrazem ustosunkowania się tej równoległości.
   Upadek parlamentaryzmu zazwyczaj prędzej czy później doprowadzić musi albo do jego przewróceni, albo do przebudowy etatystycznej państwa. Jeżeli władcy państwa odmawiają ludowi współudziału w rządzie, a równocześnie zostawiają mu mało ograniczoną własność prywatną, wolność wyboru zawodu i przesiedlania się, a więc wolność gospodarczą, wówczas zachodzi niebezpieczeństwo, że ci, co w pierwszym rzędzie korzystają z tego stanu rzeczy, postarają się o uzyskanie wolności politycznej i o współudział we władzy państwowej gwoli zabezpieczenia swego stanu  posiadania.  Ażeby temu zapobiec , ci, co ograniczają swobody polityczne, często uszczuplają gospodarcze. Nie kłdę jednak nacisku na ten rozwój wypadków.. Mam na myśli przedewszystkiem stosunek odwrotny, to znaczy oddziaływanie zwiększonego zakresu czynności i wpływów państwa na układ sił politycznych w kierunku nieprzyjaznym iberalizmowi i parlamentyzmowi.
   Zdarza się, że władcy, którzy wprowadzają etatystyczny porządek rzeczy, równocześnie znoszą parlament (Rosja sowiecka). W innym układzie sił polityczno-gospodarczych etatyzm doprowadza do ograniczenia parlamentaryzmu i do podziału władz tak ściśle z parlamentaryzmem związanego. Wykonawcą tego ograniczenia bywają niejednokrotnie w państwach nowoczesnych dyktatury etatystyczne, jawne lub ukryte, różnego pokroju i natężenia, mniej lub więcej militarne. Nie jest koniecznem zjawiskiem, że długoletnie wojny stają się posiewem dyktatur wojskowych. Nie można jednak tego zjawiska zaliczyć do niezwykłych. Nie jest także rzeczą zbyt dziwną, że spadek po Izbach, wybranych na zasadzie powszechnego głosowania wszystkich dorosłych obywateli i obywatelek przypada w udziale wojskowości. Któż inny mógłby skutecznie przeciwstawić się demokracji niemal w pełni zrealizowanej? W razie zwycięstwa tych prądów zróżnicowanie funkcyj wojskowych i cywilnych słabnie. Parlament traci wpływ na obsadzanie foteli ministerjalnych, a równocześnie etatyzm , niejednokrotnie raczej mimowoli , staje w sprzeczności z uprawnieniami zasadniczemi parlamentu z nieuniknionych przyczyn charakteru, że tak powiem, ilościowego i technicznego. Rozszerzenie zakresu działania państwa uniemożliwia parlamentowi wykonywanie włąściwych mu funkcyj równoważenia i nadzorowania biurokracji. Zanik funkcyj równoważenia i nadzorowania biurokracji. Zanik funkcyj także w tym wypadku powoduje zanik organu. Rozszerzenie zakresu działania państwa uszczupla parlamentaryzm, podział włądz i praworządność.
   Parlament mógł uchwalać budżet w sposób zapewniający rzeczywisty wgląd w jego szczegóły i tą drogą wykonywać kontrolę całej administracji, póki rodzaje dochodówi wydatków były nieliczne. To ograniczenie stanowi istotę liberalizmu. Z chwilą zwycięstwa prądów etatystycznych mnożą się kategorje dochodów i wydatków, obejmują najróżnorodniejsze dziedziny. Budżet i cała administracja stają się zjawiskiem zawiłem i nieprzejrzystem. Parlament, choćby cały rok obradował, traci możność orjentowania się w aparacie państwowym. Uchwalanie budżetu przestaje być wykonywaniem skutecznej kontroli nad administracją, choć zajmuje dużo czasu i uniemożliwia parlametowi należyte spełnianie zadania ustawodawczego. Etatyzm rozsadza ramy parlamentyzmu, które stały się dla niego za ciasne.
   Wspomniałem co dopiero, że zajęcia budżetowe parlamentów nie pozostawiają im dość czasu na uchwalanie obszerniejszych ustaw. Ten stan rzeczy daje się szczególnie we znaki ustrojowi etatystycznemu, polegającemu na znacznem i szybkiem rozszerzaniu zakresu działania państwa, ponieważ wówczas zachodzi w wysokim stopniu potrzeba wydawania wielu, nieraz długich ustaw, zmieniającychh dotychczasowy porządek prawny. Jeżeli etatyzm chce to zadanie wypełnićć, musi doprowadzić w tej czy innej formie do, choćby częściowego, odebrania parlamentom ich włądzy ustawodawczej. Urzędnicy stają się ustawodawcami, obywatele poddanymi. Podział władz, zalecany przez l;iberalizm, przesytaje obowiązywać.
   Proces ten odbywa się różnemi drogami. Wchodzą w grę często t. zw. delegacje władzy ustawodawczej. Parlament przelewa ją częściowo i chwilowo na Prezydenta Rzeczypospolitej i Radę Ministrów w formie pełnomocnictw. Jak gdyby ukrytą delegacją ustawodawczą a zarazem umniejszeniem praworządności są ustawy, zawierające daleko sięgające a nieokreślone upoważnienia ministrów do rozstrzygania wedle ich swobodnego uznania, czy w poszczególnych wypadkach ustawy mają być wykonywane, czy nie.
   Przepisy tej treści są oczywistem zaprzeczeniem praworządności, zabezpieczającej wolność jednostek.
Zwolennicy liberalizmu żądają , ażeby urzędnik w każdym poszczególnym wypadku stosował ustawy, uchwalone przez wybrańców ludu, a nie kierował własnem swobodnem uznaniem. Ograniczenia jednostki winny być przewidziane wyczerpująco ustawami. Należy wykluczyć dowolność urzędników w stosunku do obywateli. Ta sama przyczyna, która stwarza sprzeczność między etatyzmem a parlamentaryzmem, doprowadza do uszczuplenia praworządności w państwie, którego zakres działania szybko i znacznie wzrasta. Tylko w ustroju liberalnym można stosować praworządność, bo państwo ogranicza się wówczas do normowania niewielu spraw. Gdy jego zakres działania się rozszerza , niepodobna, praktycznie rzecz biorąc, ująć tej różnorodności zjawisk w karby ustaw, choć wydaje się ich coraz więcej. Wyłania się konieczność zastrzegania na rzecz władz prawa ustanawiania wyjątków, ulg, odroczeń „w wypadkach uwzględnienia godnych”, a z tą chwilą praworządność doznaje umniejszenia. Etatyzm ogranicza wolność jednostek, bo rozszerza zakres swobodnego uznania władz pod naciskiem  trudności , wynikających z rozrostu działalności państwa, których nie umie zwalczać innemi sposobami. Wzrost uprawnień biurokracji staje się zabójczym dla wolności jednostek.
   Ideał sprawiedliwości liberalizmu jest połączeniem sprawiedliwości materialnej, ziszczonej przestrzeganiem zasad liberalnych, i sprawiedliwości formalnej, zawartej w postulacie praworządności. Zwolennicy etatyzmu współczesnego uważają sprawiedliwość materialną, wyrażającą się w ustroju liberalnym, zależnie od tego, czy hołdują  etatyzmowi demokratycznemu, czy też etatyzmowi w najściślejszem tego słowa znaczeniu, jużto za pokrzywdzenie warstw biedniejszych, już też za lekceważenie interesu ogólnego, który utożsamiają z dobrem państwa jako takiego. Właśnie dlatego widzą w swym systemie politycznym urzeczywistnienie sprawiedliwości materialnej, uwarunkowane odrzuceniem formalnej. Prawników niechętnie powołują do rządów. Praworządność zastępują hasłem „cel uświęca środki”. Chętnie przytaczają maksymę: Salus Reipublicae suprema lex esto.
   Ongi senat rzymski posługiwał się tą formułką, nadając konsulom władzę dyktatorską. Te łącińskie słowa widniały na ścianie Sali, w której zeszedł się ejm ustawodawczy w r. 1919, ponad krzesłem Marszałka. Innego napisu nie było na ścianach Sali. Dziwnym zbiegiem okoliczności Sejm nasz obradował w latach 1919-1927 w Sali, ozdobionej godłem wyraźnie antyparlamentarnem**.
   Starałem się wytłumaczyć, dlaczego etatyzm staje się źródłem zaniku swobód politycznych często wbrew woli popleczników etatyzmu. Pragnę uzupełnić ten wywód wskazaniem jaskrawo antyliberalnego charakteru etatyzmu finansowego. Przedwojenna Anglja przestrzegała zasad ściśle liberalnych w swej gospodarce skarbowej. Państwo nie prowadziło na własny rachunek ani przedsiębiorstw , współzawodniczących z prywatnemi ani monopolistycznych. Państwo angielskie nie Nakła dało ceł ochronnych. Zadowalało się pobieraniem podatków, opłat i ceł skarbowych. Współczesne państwa etatystyczne hołdują wprost odmiennej polityce. Mnożą się przedsiębiorstwa i monopole państwowe.
   Liberalny rozdział polityki i gospodarstwa zanika nie tylko z tego powodu. Współczesna polityka ekonomiczna rozwija się całkiem wyraźnie po linji daleko sięgającego podporządkowania życia ggospodarczeggo państwu. Dość przypomnieć protekcjonizm cely, wypierający wolny handel. Wzrasta nadzór nad gospodarką prywatną w formie normowania cen i płac. Rozrost banków państwowych staje się jak gdyby częściowem upaństwowieniem kredytu. Zanika współdzielczość jako objaw samopomocy prywatnej, albowiem państwo subwencjonuje i nadzoruje stowarzyszenia współdzielcze. W ubezpieczeniach mamy do czynienia ze zjawiskami podobnemi.
   Istnieje kategoria zarządzeń państwowych, którą nazwałbym etatyzmem cywilizacyjnym. Mam na myśli subwencjonowanie i nadzorowanie przez państwowych urzędników towarzystw dobroczynnych, sportowych, literackich, naukowych, artystycznych. Państwo nowoczesne niejednokrotnie rozwija bezpośrednio  działalność w tych wszystkich, tak różnorodnych kierunkach. Mało tego. Rozszerza niepomiernie zakres moralności, którą chce narzucić przymusowym aparatem państwowym. Czyż skądinąd liberalne Stany Zjednoczone nie zakazały na swym obszarze wszelkiego wyrobu, przywozu, przewozu i wywozu piwa, wina i wódki? Czyż obecny rząd hiszpański nie objął włądzy w imię sanacji moralnej?
   Współczesny etatyzm we Rosji bolszewickiej zakorzenił się najgłębiej. Występuje przeciw wolności religijnej, bo oddał aparat państwowy w usługi agitacji, której celem skłonić wszystkich mieszkańców Rosji do porzucenia wszelkiej religji w imię zalet bezwyznaniowości. We Francji państwo stara się uzyskać wpływ na życie rodzinne przez wysokie opodatkowanie bezżennych i bezdzietnych, przez równoczesne przyznanie dużych ulg podatkowych i premij rodzinom o licznem potomstwie.
   Coprawda objawy te, jak dotąd, są raczej wyjątkowe. Etatyzm współczesny nie ogranicza wolności religijnej. Zachowuje się pobłażliwie, poczęści przychylnie wobec widocznej dążności społeczeństwa do wynagradzania sobie zwiększonego nacisku politycznego i ekonomicznego państwa pewnem rozluźnieniem spoistości węzła rodzinnego. Nie widzę w tym obecnym stanie rzeczy obalenia tezy, wedle której etatyzm staje do walki z wszelkiego rodzaju liberalizmem. Z biegiem czasu, gdy etatyzm umocni się politycznie i ekonomicznie, w obronie swego samo zachowania nie omieszka poddać swym wpływom życia religijnego i rodzinnego. Wspominałem o zwiastunach ewolucji w tym kierunku.
    Moralność etatystyczna okazała się tak wielkim niebezpieczeństwem, że wywołała liberalną reakcję ze strony, po której najmniej można było się spodziewać podobnego kroku, bo z łona Kościoła katolickiego. Często zbyt daleko sięgające żądania liberałów rozdziału Kościoła od państwa, ich polityka zaboru dóbr kościelnych, wywołały pozornie zasadniczy rozdźwięk między obozem liberalnym a Kościołem katolickim. Ostatnio jednak okazało się, że Kościół nie odrzuca w całości idei moralnych liberalizmu. W Stanach Zjednoczonych Kościół zwalcza prohibicję. Potępił faszyzm włoski z powodu przesady w określaniu państwa jako dobra najwyższego z ujmą dla innych walorów moralnych.
   Podobnej ewolucji uległ stosunek angielskiego stronnictwa konserwatywnego do liberalizmu. Sto lat temu torysi zwalczali dość bezwzględnie liberalizm. Dziś wobec wielkich postępów etatyzmu ideologja konserwatywna angielska skłaniać się poczyna do liberalizmu, odpowiadającego obecnym stosunkom.
   Niepodobna wątpić o tem, że przeżywamy okres znacznego kurczenia się pierwiastków liberalnych naszego ustroju politycznego. Wedle definicji, którą postawiłem na wstępie, etatyzm jest zupełnem przeciwieństwem liberalizmu. O wiele trudniej określić stosunek etatyzmu do ideału demokratycznego.
   Zakres działania państwa wzrasta. Atoli obrońcy tej polityki przeważnie nie wywieszają sztandaru wyraźnej walki z liberalizmem i demokracją. Niejednokrotnie jawnie potępiają liberalizm gospodarczy, zastrzegając się  równocześnie, że walczą usilnie w obronie całego programu z wyłączeniem jego treści ekonomicznej. O wiele życzliwsze stanowisko zajmują wobec haseł demokratycznych. Głoszą często zdanie, że liberalizm tumanił lud pozorami demokracji parlamentarnej, ażeby tem snadniej zwalczać demokrację ekonomiczną, której treścią wzbogacenie ubogich. Z mniejszym lub większym naciskiem odrzekają się demokracji parlamentarnej w imię urzeczywistnienia demokracji prawdziwej. W dobrej wierze i nie bez żadnego uzasadnienia dowodzą, że etatyzm współczesny jest naw skroś demokratyczny.
   Przyznają jednak, że nie obstają bezwarunkowo przy zasadach demokracji parlamentarnej. Wiemy już z poprzednich wywodów, że etatyzm godzi w parlamentaryzm, bo system rządzenia parlamentarny okazał się niezdolnym do urzeczywistnienia programu szybkiego i znacznego rozszerzenia zakresu działania państwa. To też etatyzm ostatecznie obala zasadę demokratyczną, wyrażającą się współudziałem ludu w rządzeniu państwem za pośrednictwem parlamentu, wybranego na zasadzie powszechnego głosowania.
   Poplecznicy etatyzmu początkowo zdawali sobie sprawę tylko z tego, że ich program przeciwstawia się liberalizmowi gospodarczemu. Tok wypadków, współzależność wszystkich zjawisk społecznych doprowadziła do zwalczania wszelkiego liberalizmu przez szybko porastający w pierze etatyzm, a w szczególności liberalizmu politycznego. W tym stanie rzeczy poplecznicy etatyzmu powoli zauważyli, że podkopują demokrację parlamentarną. Poczęli przyznawać, że ich program obejmuje ograniczenie nie tylko liberalizmu gospodarczego, ale także demokracji parlamentarnej w imię ostatecznego ugruntowania prawdziwej demokracji.
   Wypadki dowiodły niemożności ograniczenia liberalizmu gospodarczego bez obalenia liberalnego ustroju politycznego. Zachodzi pytanie, czy można okroić demokrację parlamentarną bez ujmy dla finansowej i ekonomicznej. Najpierw słów kilka o rozwoju pierwiastków państw etatystycznych.
   Na pierwszy rzut oka zdawałby się mogło, że etatyzm pod tym względem w znacznym stopniu dogodził warstwom biedniejszym. Na porządku dziennym są obecnie w wielu państwach wysokie podatki majątkowe, spadkowe, dochodowe, zbytkowe. Progresja jest stosowana w  rozmiarach, nieznanych przed wojną. Istnieją jednak objawy wprost przeciwne. Środki finansowe urzeczywistnienia rozległego i kosztownego programu etatystycznego wiele państw zdobywało inflacją, podatkiem najgorszym, bo obciążającym przedewszystkiem warstwy biedniejsze. Na dobitek inflacja mści się przez szereg lat. Kraj ubożeje, oszczędności znikają procent rośnie, płace spadają. Z chwilą zaniechania inflacji podatki bezpośrednie nie mogą dać znaczniejszych dochodów (podatek majątkowy w Polsce). Zachodzi konieczność uciekania się w rozmiarach nieznanych przed wojną do pośrednich podatków, obciążających bardziej biednych, słusznie więc zwalczanych przez ich przedstawicieli. Tym sposobem współczesny system podatkowy nie wykazuje wyraźnego zdemokratyzowania w porównaniu z przedwojennym, a nawet w niektórych państwach stał się mniej demokratyczny.
   Etatyzm z punktu widzenia demokratycznego nie dopisuje ani politycznie, ani nawet finansowo. Czy przynajmniej ziścił obietnice ekonomicznego zdemokratyzowania społeczeństwa? Przyszłość da odpowiedź na to pytanie. Już dziś powiedzieć można, że w istocie etatyzmu jako polityki rozszerzenia zakresu działania państwa leży niebezpieczeństwo przeciążenia podatkowego. Hic Rhodus, hic salta***. Jeżeli etatyzm tego szkopułu uniknie, utrzyma się jeszcze długo i może w pewnej mierze osiągnąć zdemokratyzowanie gospodarcze społeczeństwa, do którego dąży.
   Jeszcze słów kilka o ustosunkowaniu się stronnictw politycznych i walki klas do etatyzmu. Faktyczny przebieg wypadków, taki, jakim go widzę, nazywam etatyzmem. Nie odpowiada on w pełni programowi żadnego ze stronnictw politycznych. Najbardziej zbliżony jest do socjalistycznego postulatu rozszerzenia gospodarczej ingerencji państwa, zwłaszcza w sformułowaniu, nadanem mu około r. 1900 przez odłam niemieckiego socjalizmu, znany pod nazwą rewizjonizmu (Bernstein). Mimo tego wielu socjalistów wypiera się etatyzmu, bo uważa demokrację parlamentarną za istotny składnik swego programu. Toć przecie potężne niemieckie stronnictwo socjalistyczne przybrało nazwyę stronnictwa socjal-demokratycznego. W przeciwstawieniu do socjalizmu demokratycznego pisze i mówi się często o socjalizmie państwowym jako o przywiązującym mniejszą wagę do demokracji politycznej, a uważającym rozszerzenie gospodarczej działalności państwa za czynnik rozstrzygający. Wielu pisarzy posługuje się także wyrażeniem „kapitalizm państwowy” dla oznaczenia ustroju, którego zwolennicy pragną skupić własność środków produkcji w ręku państwa. Etatyzm, socjalizm państwowy i kapitalizm państwowy uważam za pojęcia identyczne.
   Spotykałem się niejednokrotnie z określeniem obecnego porządku rzeczy w Rosji sowieckiej jako kapitalizmu państwowego.. Bolszewicy od dawna wyraźnie odrzucili demokrację parlamentarną. Czyżby więc bolszewizm nie był niczem innem, jeno etatyzmem szczególnie silnie rozwiniętym?
   Wydaje mi się, że bolszewizm różni się od etatyzmu ustosunkowaniem się do walki klas. Współczesny etatyzm możnaby nazwać merkantylizmem demokratycznym. Merkantylizm XVII wieku polegał na dążności do wzmożenia gospodarczej ingerencji państwa. Atoli celem tej akcji miał być tylko wzrost produkcji społeczeństwa. Natomiast reforma rozdziału dochodu społecznego w interesie warstw biedniejszych nie była częścią programu merkantylistycznego. Przeciwnie, merkantylizm raczej umacniał stanowisko bogatych. Państwo opowiadało się wówczas za niskiemi płacami w imię popierania wywozu a nie za wysokiemi. Współczesny etatyzm otacza swą potężną opieką robotnika i chłopa. Jednak w odróżnieniu od bolszewizmu nie wypisuje na swym sztandarze walki klas, nie dąży bezwzględnie do usunięcia kapitalistów, do niszczenia bogactwa jednostek, przekraczającego dopuszczalne maksimum. Bolszewicki podatek dochodowy wynosi 100% dochodu ponad dość nisko oznaczony najwyższy dochód, który wolno pobierać. Etatyzm stara się walkę klas ograniczyć w interesie państwa jako całości, zgodnie ze swą naczelną zasadą. Pod tym względem zajmuje stanowisko pośrednie między dawnym merkantylizmem a bolszewizmem.
   Etatyzm współczesny szczególnie silne piętno wycisnął na ustroju politycznym Rosji sowieckiej i Włoch faszystowskich. Bolszewicki etatyzm przoduje wszystkim innym, ponieważ upaństwowienie życia nie poczyniło nigdzie , jak właśnie w Rosji. Proces ten dokonał i dokonuje się w imię ideologji komunistycznej, która narówni z socjalistyczną - jedna i druga wywodzi się z pism Marxa - nie zerwała stanowczo z liberalizmem, a tem mniej z socjalizmem. Wedle tej ideologji państwo jest właściwie złem koniecznem. Stanie się ono zbędne z chwilą ostatecnego przezwyciężenia walki klas, do czego w teorji dąży komunizm bolszewicki jako do celu ostatecznego. We Włoszech przebieg wypadków i ideologja są bardzie zbieżne niż w Rosji. Zakres działania państwa jest mniejszy, natomiast faszyzm wyraźnie apoteozuje państwo, a zarazem odrzuca liberalizm. W przeciwieństwie do bolszewizmu faszyzm jest zabarwiony nacjonalistycznie.
   Państwo współczesne różni się od średniowiecznego silniejszą przymierzką pierwiastków nacjonalistycznych, które w pewnej mierze przyczyniły się do rozwoju etatyzmu. Mimo tego nie należę do tych, którzy utożsamiają oba programy. Nacjonalizm dba przedewszystkiem o wykreślenie dróg polityce zagranicznej państwa, czego nie można powiedzieć o etatyzmie. Nie zaniedbuje jednak polityki wewnętrznej. Nieraz opowiada się za rozszerzeniem zakresu działania państwa w imię walki z mniejszościami  narodowemi. Hołduje protekcjonizmowi celnemu zgodnie z etatyzmem, ale poza tem niejednokrotnie staje w obronie liberalnej polityki ekonomicznej, przez co popada w sprzeczność z etatyzmem.
   Zwycięstwo etatyzmu jest bezsprzecznie w znacznej mierze urzeczywistnieniem programu stronnictw socjalistycznych z ujmą dla ideałów syndykalistycznych. Twórcy i zwolennicy doktryny syndykalistycznej dążą do przejęcia przez związki robotnicze funkcyj państwowych gwoli tem skuteczniejszej obrony interesów robotniczych. Syndykalizm walkę klas akcentuje w wyższym stopniu niż socjalizm, którego bardziej życzliwy stosunek do idei państwowej zawiera w sobie pewne złagodzenie walki klas. Etatyzm narazie oznacza niepowodzenie polityki syndykalistycznej. Jednak, o ile etatyzm unicestwia parlament, wówczas siłą reczy będzie musiał szukać oparcia w organizacjach zawodowych.
   Jeśli rozpatrujemy ideologję stronnictw jako wyraz walki klas, spór liberalizmu i socjalizmu przedstawia nam się jako starcie kapitalistów z robotnikami. Etatyzm nie utożsamia się z żadnym z tych dwóch obozów. Wpływy polityczne warstwy robotniczej w państwach współczesnych ostatnio znacznie wzrosły, atoli nawet bolszewicy nie zdołali urzeczywistnić swego pierwotnego zamiaru całkowitego oddania władzy w ręce robotników. Lenin zalecał powierzenie funkcyj urzędniczych robotnikom, pracującym sześć godzin w fabrykach i dwie godziny dziennie w urzędach. Ten projekt okazał się na razie niewykonalnym. Także i bolszewicki etatyzm urzeczywistnia armja urzędników, specjalizujących się w swej działalności. Etatyzm we wszystkich państwach mnoży zastępy urzędnicze. W szeregach jego popleczników wielką rolę odgrywa proletarjat inteligencji, ludzie z uniwersyteckiem wykształceniem, ale bez majątku.
   Przebieg wypadków jest poniekąd uzasadniony rodowodem etatyzmu. Z końcem zeszłego stulecia profesorowie, wykładający ekonomję na uniwersytetach niemieckich, bronili programu polityczno-ekonomicznego wyraźnie etatystycznego, znanego pod nazwą socjalizmu państwowego lub socjalizmu "katedry" (Katheder-Sozialismus). Stali się zwiastunami współczesnej epoki, w ciągu której po liberalnej burżuazji objęli rządy etatystycznie usposobieni profesorowie szkół wyższych i inżynierowie.

*Istnieje nadto samorząd wyznaniowy, wyposażony w prawo nakładania podatków (P. S.).
**W dawnej, przebudowanej sali sejmowej odbywają się dziś posiedzenia Senatu. Napis pozostał. (P.S.).
***"Tu Rodos, tu skacz" zn. "Pokaż na co cię stać" - blog.

1 komentarz: