I.
Pierwsze dziesięciolecie zmartwychwstałej państwowości polskiej, które upływa w
tych dniach, zapisało się złotemi głoskami na kartach naszych dziejów szeregiem
zwycięstw i powodzeń w polityce zagranicznej. Nie czuję się powołanym do
rozpatrywania ubiegłego dziesięciolecia pod tym kątem widzenia. Mam zamiar
ograniczyć się do kilku uwag na temat rozwoju polityki wewnętrznej: chcę pisać
o dziejach polskiego etatyzmu. Będę się starał wykazać, że zjawisko to jest
najistotniejszem znamieniem ewolucji naszego rozwoju państwowego i że
ustosunkowanie się do tego zagadnienia ma rozstrzygające znaczenie dla naszej
przyszłości.
Czyż jednak uważanie etatyzmu za znamię państwowości nie jest najzwyklejszą
tautologją, boć przecie Francuzi państwo nazywają etat, boć przecie
rozumie się samo przez się, że każde państwo jest wyrazem istotnych znamion
państwowości. Trzeba dać odpowiedź na pytanie czy podkreślanie etatyzmu w
rowoju państwowości polskiej wyjaśnia, a nie zaciemnia istotę rzeczy.
Państwo jest korporacją publiczną, bo jego władze pobierają świadczenia
przymusowe od poddanych. W granicach państwa istnieją inne korporacje
publiczne, gospodarujące przymusowo. Podatki nakładają władze samorządu
terytorjalnego (gminy, powiaty, województwa), zawodowego (izby rolnicze,
przemysłowo-handlowe, rękodzielnicze, lekarskie, notarjalne, adwokackie i t.
d.), oraz stanowego (ubezpieczenia robotnicze etc.)*. Gdy mowa o etatyzmie,
można mieć na myśli albo całokształt działalności wszystkich korporacyj
publicznych albo tylko działalność państwa. W średnich wiekach podporządkowanie
innych korporacyj publicznych państwu było luźne. Merkantylizm centralizuje
władzę w ręku państwa; odtąd etatyzm staje się centralistycznym. Liberalizm,
choć jest ograniczeniem zakresu działania państwa nie zrywa z centralizacją. Z
końcem XIX wieku liberalizm w ustroju państwowym kurczy się. Zakres działania
państwa wzrasta. Jego centralistyczna budowa ulega małym zmianom. Spadkobierca
okresu liberalnego, współczesny etatyzm, jest przeważnie centralistyczny w
podwójnym tego słowa znaczeniu. Państwo przyznaje sobie wielki zakres
działania, a mały samorządom. Powtóre, wykonuje nad ich czynnościami daleko
sięgający nadzór, który krępuje w wysokim stopniu ich samodzielność.
W związku z
rozbudową przymusowych związków robotniczych we Włoszech, dokonaną w ostatnich
latach przez zwycięski faszyzm, często mówi i pisze się także w Polsce o
powstaniu nowoczesnego państwa korporacyjnego. Zapomina się o ścisłem
podporządkowaniu owych związków robotniczych państwu. Jak dotąd, faszyzm nie
wyszedł poza granice centralistycznego etatyzmu.
Ustrój
państwa współczesnego różni się od średniowiecznego rozrostem pierwiastków
centralistycznych, demokratycznych i liberalnych. Rozwój w żadnym z tych trzech
kierunków nie był bezwzględnie stały. Najstalszą okazała się dążność do
zcentralizowania władzy w ręku państwa. Aż do czasu wielkiej wojny postępy
demokratyzacji stanowią najbardziej charakterystyczne piętno rozwoju naszej
kultury, którego wyrazistość doznała obecnie pewnego zamazania. Liberalizm
ustroju państwowego ulegał największym fluktuacjom.
Zewnętrznie etatyzm przejawia się szybkim i znacznym wzrostem koła osób,
czerpiących dochody z kas korporacyj publicznych. Wzrasta ilość urzędników
wojskowych i cywilnych różnego stopnia, emerytów, inwalidów, robotników
prywatnych, których państwo ubezpiecza od bezrobocia. Wzrasta majątek publiczny
szybciej niż majątek społeczeństwa. Obciążenie podatkami rośnie, bo majątek
publiczny staje się źródłem niedoborów. Wzrasta zakres działania państwa
i innych korporacyj publicznych jako dostawców i odbiorców
najróżnorodniejszych towarów czy usług. Operowanie pojęciem etatyzmu jest
próbą ilościowego określenia państwowości. Wychodzi się przytem z założenia,
że, pisząc o państwie, należy przedewszystkiem zdać sobie sprawę z tego, czy
zakres działania państw zwęża się, czy rozszerza.
Jeżeli przez ustrój biurokratyczny będziemy rozumieli wzrost liczby urzędników
i ich władzy, dojść musimy do wniosku, że biurokratyzowanie społeczeństwa i
etatyzm są pojęciami identycznymi. "Poseł na Sejm jest osobnikiem, który
chce być ponownie wybrany": wydaje mi się pouczającem zastosowanie tej
nieco sumarycznej metody definjowania do urzędników. Urzędnik jest osobnikiem,
który dąży do stworzenia podurzędnika, ażeby rozszerzyć zakres swej władzy.
Ekspansywność jest znamieniem życia, a więc także i biurokracji. Gdy
opodatkowani z tych lub innych powodów nie są w stanie przeciwstawić się
skutecznie zakusom biurokracji, państwo staje się etatystycznem, póki zubożenie
nie kłądzie kresu tej ewolucji.
W XIX stuleciu w wielu państwach (w niektórych już znacznie wcześniej)
zwyciężył liberalizm. Rządy poznosiły średniowieczne ograniczenia religijne,
polityczne, np. ustawodawstwo cechowe. Pod koniec tego stulecia nastąpił zwrot
w kierunku przeciwnym. Zakres działania państwa szybko i znacznie wzrasta w
najróżnorodniejszych kierunkach. Wstępujemy w okres etatyzmu. Poprzedni okres
liberalny mimo ścieśnienia wszechwładzy państwa był równocześnie okresem
nieznanego dotychczas w dziejach rozkwitu mocarstwowych sił państwa. Państwa
XIX stulecia przewyższają znacznie państwa dawniejsze militarną i finansową
potęgą. Anglja równocześnie urzeczywistnia w wysokim stopniu ideały liberalne i
w rzędzie mocarstw zdobywa pierwsze miejsce.
Pojmuję etatyzm jako zupełną antytezę polityki liberalnej, o ile chodzi o dobór
środków osiągnięcia ostatecznych celów. Niema różnicy zasadniczej w określeniu
celów. Jedna i druga polityka dąży do wzmocnienia państwa jako takiego, a
zarazem do spotęgowania rozwoju jednostki. Różnica polega na tem, że etatyzm w
rozszerzeniu zakresu działania państwa widzi niezawodny środek utrwalenia
podstaw mocarstwowej siły państwa, która sama przez się zabezpiecza możliwie
najlepszy rozwój jednostkom, zamieszkującym granice tego państwa. Natomiast
poplecznicy liberalizmu stale i powszechnie dążą przedewszystkiem do
spotęgowania życia indywidualnego przez zrzucenie więzów etatystycznych,
krępujących swobodny rozwój jednostki, uniemożliwiających jej zdobycie pełni sił
cielesnych i duchowych, na którą ją stać. Wolność indywidualną uważają za pewny
zadatek mocarstwowej siły państwa.
Poplecznicy etatyzmu niejednokrotnie zarzucają liberałom, że ich zamiarem jest
osłabić państwo, aliberali pomawiają obrońców etatyzmu o chęć unicestwieni
rozwoju indywidualnego jednostek. Oba twierdzenia są oczywiście mylne, o ile
stanowić mają charakterystykę zamiarów, przyświecających stronnikom jednego i
drugiego ustroju politycznego. Jeden i drugi zarzut może być słuszny tylko w
tem rozumieniu, że mimowoli poplecznicy tych dwóch systemów politycznych -
jedni osłabiają państwo, drudzy zbytnio krępują możliwości jednostek.
Przekonywującym dowodem, że etatyzm zasadniczo nie odrzuca indywidualizmu, jest
fakt, że wszyscy poplecznicy etatyzmu wprawdzie zwalczają liberalizm
gospodarczy, ale nie wszyscy wyrzekają się liberalizmu wogóle. Przed wielką
wojną socjaliści, stanowiący ośrodek sił etatystycznych, stawali w obronie
demokracji i wszelkiego liberalizmu z wyjątkiem ekonomicznego. Dopiero
powojenny faszyzm stał się ideologicznie najdoskonalszym, bo dobitnym, jasnym i
konsekwentnym wyrazicielem myśli etatystycznej dzięki przeciwstawieniu się
liberalizmowi wogóle. Socjalizm wywodzi się wprost z rewolucji francuskiej.
Mussolini śmiało i wyraźnie potępia jej hasła równości i wolności w imię
wszechwładzy państwa, stanowiącej dla jednostek dobro najwyższe, jedynie
umożliwiające skuteczną i trwałą realizację wszelkich innych dóbr
indywidualnych. Atoli ideologia jego jest zjawiskiem raczej odosobnionem, które
pojawiło się dopiero przed kilku laty, gdy tymczasem postępy etatyzmu w walce z
liberalizmem są o wiele wcześniejsze.
Trzynasta część traktatu pokojowego, podpisanego w Wersalu w r. 1919,
zatytułowana "Praca", a zawierająca postanowienie utworzenia i zasady
zorganizowania międzynarodowego biura pracy, rozpoczyna się uroczystą
inwokacją, stanowiącą integralną część traktatu, streszczającą ideały,
przyświecające twórcom traktatu. Oświadczyli się oni równocześnie za daleko
idącą interwencją państwa na korzyść warstw robotniczych stosowaną przez
wszystkie państwa mniej więcej równomiernie na podstawie międzynarodowych
układów, oraz za zapewnieniem wolności związkom zawodowym (liberte syndicale).
Jest to ciekawy przykład stawiania sobie w toku rozważania zagadnień polityki
etatystycznej celów, wykluczających się nawzajem.
Poplecznicy etatyzmu, a w szczególności socjaliści, niejednokrotnie przyznają
się do celów indywidualistycznych i liberalnych, co oczywiście nie przesądza
odpowiedzi na pytanie, czy z dobrym skutkiem dążą do osiągnięcia tego celu.
Może naogół trafnem będzie stwierdzenie, że etatyzm, dojrzewając z biegiem
czasu siłą rzeczy , często wbrew woli swych zwolenników staje się czynnikiem
anty-indywidualistycznym. Daje się unosić fali dlatego, że znowu siłą rzeczy, o
wiele bardziej decydującą o przebiegu wypadków, niż na pierwszy rzut oka
zdawaćby się mogło, etatyzm, o ile chce się rozwijać i ostać, musi się zwracać
przeciwko wszystkim istotnym przejawom polityki liberalnej. Etatyzm nolens
volens musi "iść na całego", bo poszczególne człony liberalizmu są
nierozerwalnie z sobą związane. Razem rodzą się i razem umierają. Poplecznikom
etatyzmu zdawało się początkowo, że zwalczają jedynie liberalizm gospodarczy, a
równocześnie chronią i potęgują pierwiastki liberalne ustroju politycznego. Tok
wypadków rozwiał złudzenia, zapoznające uwarunkowanie liberalizmu gospodarczego
liberalnym fundamentem politycznym.
Zwolennicy polityki liberalnej krytycznie oceniali daleko posuniętą jednolitość
władzy państwowej, ponieważ uważali dzierżycieli władzy jednolitej za skłonnych
do nadużycia jej w duchu zbytnio krępującym swobodę jednostek. Liberalizm widzi
w podziale władzy na ustawodawczą, sądową i administracyjną trzy władze od
siebie mało zależne i wzajemnie się równoważące, a ich równowagę uważa za
środek osłabienia nacisku państwa na jednostkę i zabezpieczenia jej wolności.
Dla osiągnięcia tego samego celu liberalizm ścieśnia zakres władzy państwa,
wytwarzając osobne organy dla funkcyj, odebranych państwu, skutkiem czego
jednostka w systemie politycznym liberalnym uczestniczy różnych związkach
społecznych. Ich współzawodnictwo i ścieranie się zapewnia jednostce znaczną
swobodę ruchów. Etatyzm, zwłaszcza centralistyczny, skupiający dużo atrybucyj w
ręku państwa, krępuje tem samem jednostkę.
Etatyzm podkopuje zasadniczo ustrój liberalny, bo godzi w podział pracy i
zróżnicowanie społeczeństwa. W starożytności jak i w wiekach średnich, albo
państwo degraduje kościół do rzędu religji państwowej, albo kościół stara się
opanować państwo. Kościół i państwo stanowią poniekąd całość, której
rozszczepieniem w miejszym lub większym stopniu staje się wynikiem postępów
liberalizmu. Wolność ekonomiczna jest niczem innem, jeno wytyczeniem dwóch
poczęści odrębnych sfer: politycznej i gospodarczej. Wedle teorji i praktyki
liberalnej rzeczą państwa jest obrona na zewnątrz, utrzymywanie ładu i
zabezpieczenie własności prywatnej wewnątrz państwa z równoczesnem wyrzeczeniem
się jakiegokolwiek gospodarowania bezpośrednio przez państwo i oddziaływania na
gospodarstwa prywatne, wyłącznie powołane do wykonywania czynności
gospodarczych z wykluczeniem państwa. Tylko państwu liberalnemu znane jest
zjawisko biednych polityków i bogaczy, odsuniętych od władzy. Prawniczo
odpowiada temu wyodrębnieniu sfery politycznej i gospodarczej - rozróżnienie
prawa publicznego i prywatnego. Liberalizm szuka i znajduje zabezpieczenie
wolności polityczniej w podziale władz, w zastrzeżeniu w znacznej mierze
ustawodawstwa parlamentom, co łączy się z próbami umniejszenia ich wpływu na
administrację i sądownictwo. Z podziałem władz i parlamentaryzmem idzie w parze
zróżnicowanie funkcyj cywilnych i wojskowych.
Liberalizm uznaje prawo własności i inne prawa podmiotowe jednostek. Różnicuje,
a zarazem przeciwstawia państwo i jednostkę. Etatyzm można metaforycznie
określić jako częściowe wchłąnianie jednostki przez państwo, a więc jako
zacieranie usiłowań liberalnych zróżnicowania tych dwóch zjawisk. Ich
rozróżnienie przejawia się także jako przeciwstawienie państwa i społeczeństwa,
uzasadnione w ustroju liberalnym, zanikające w etatystycznym. Zazwyczaj
przez społeczeństwo rozumiemy działąlność ludzką w wysokim stopniu
uniezależnioną od władz, a zatem w stosunku do nich samodzielną i rozgrywającą
się poza sferą ich czynności. Z chwilą szybkiego i znacznego rozrostu zakresu
działania władz społeczeństwo w znacznym stopniu zlewa się z państwem w jedną
całość.
Określiłem ogólnikowo ustosunkowanie się liberalizmu do etatyzmu. Chcę
uwypuklić to, co na ten temat powiedziałem, nieco bliższem wniknięciem w walkę,
którą etatyzm toczy liberalizmem na terenie politycznym, finansowym,
ekonomicznym i cywilizacyjnym.
Parlamentaryzm jest fortecą, wzniesioną przez polityków liberalnych, z wyżyn
której opanoali społeczeństwo. Historycznie parlamentaryzm rozwija się
równolegle z przywilejem uchwalania całego budżetu, który wywalczyli
sobie posłowie jako pełnomocnicy opodatkowanych. Chodziło o to, ażeby,
umniejszając wydatki państwowe do rozmiarów niezbędnych, zapobiec przerostowi
biurokracji i uciskowi podatkowemu. Parlamentaryzm stał się ostoją liberalizmu,
ponieważ w doskonałej swej formie polegał na tem, że stanowiska naczelne w
rządzie, fortele ministerjalne przypadały w udziale wybrańcom ludu z
wykluczeniem urzędników, niezasiadających w parlamencie. Ten system był
oczywistem ograniczeniem biurokracji. Posłowie zwalczali wszechwładzę
państwa gwoli ochrony wolności obywateli w najszerszym tego słowa znaczeniu.
Parlamentaryzm stał się liberalną formą ustroju politycznego także dlatego, że
stwarzał moralne usprawiedliwienie przymusu, wywieranego przez państwo,
warunkując go zgodą większości wybrańców ludu, podlegającego owemu przymusowi.
Tym sposobem przymus poniekąd przestał być naruszeniem wolności oywateli.
Słowem, liberalizm przyoblekł się w szaty parlamentaryzmu. Etatyzm je zrzucił.
Śledząc przebieg wypadków ostatnich lat w różnych państwach, trudno nie
zauważyć uderzającej równoległości między rozwojem etatyzmu i osłabieniem
żywotności ustroju parlamentarnego. Nie zbieżność przypadkowa, jeno wzajemna
współzależność jest trafnym wyrazem ustosunkowania się tej równoległości.
Upadek parlamentaryzmu zazwyczaj prędzej czy później doprowadzić musi albo do
jego przewróceni, albo do przebudowy etatystycznej państwa. Jeżeli władcy
państwa odmawiają ludowi współudziału w rządzie, a równocześnie zostawiają mu
mało ograniczoną własność prywatną, wolność wyboru zawodu i przesiedlania się,
a więc wolność gospodarczą, wówczas zachodzi niebezpieczeństwo, że ci, co w
pierwszym rzędzie korzystają z tego stanu rzeczy, postarają się o uzyskanie
wolności politycznej i o współudział we władzy państwowej gwoli zabezpieczenia
swego stanu posiadania. Ażeby temu zapobiec , ci, co ograniczają
swobody polityczne, często uszczuplają gospodarcze. Nie kłdę jednak nacisku na
ten rozwój wypadków.. Mam na myśli przedewszystkiem stosunek odwrotny, to
znaczy oddziaływanie zwiększonego zakresu czynności i wpływów państwa na układ
sił politycznych w kierunku nieprzyjaznym iberalizmowi i parlamentyzmowi.
Zdarza się, że władcy, którzy wprowadzają etatystyczny porządek rzeczy,
równocześnie znoszą parlament (Rosja sowiecka). W innym układzie sił
polityczno-gospodarczych etatyzm doprowadza do ograniczenia parlamentaryzmu i
do podziału władz tak ściśle z parlamentaryzmem związanego. Wykonawcą tego
ograniczenia bywają niejednokrotnie w państwach nowoczesnych dyktatury
etatystyczne, jawne lub ukryte, różnego pokroju i natężenia, mniej lub więcej
militarne. Nie jest koniecznem zjawiskiem, że długoletnie wojny stają się
posiewem dyktatur wojskowych. Nie można jednak tego zjawiska zaliczyć do
niezwykłych. Nie jest także rzeczą zbyt dziwną, że spadek po Izbach, wybranych
na zasadzie powszechnego głosowania wszystkich dorosłych obywateli i obywatelek
przypada w udziale wojskowości. Któż inny mógłby skutecznie przeciwstawić się
demokracji niemal w pełni zrealizowanej? W razie zwycięstwa tych prądów
zróżnicowanie funkcyj wojskowych i cywilnych słabnie. Parlament traci wpływ na
obsadzanie foteli ministerjalnych, a równocześnie etatyzm , niejednokrotnie
raczej mimowoli , staje w sprzeczności z uprawnieniami zasadniczemi parlamentu
z nieuniknionych przyczyn charakteru, że tak powiem, ilościowego i
technicznego. Rozszerzenie zakresu działania państwa uniemożliwia parlamentowi
wykonywanie włąściwych mu funkcyj równoważenia i nadzorowania biurokracji.
Zanik funkcyj równoważenia i nadzorowania biurokracji. Zanik funkcyj także w
tym wypadku powoduje zanik organu. Rozszerzenie zakresu działania państwa
uszczupla parlamentaryzm, podział włądz i praworządność.
Parlament mógł uchwalać budżet w sposób zapewniający rzeczywisty wgląd w jego
szczegóły i tą drogą wykonywać kontrolę całej administracji, póki rodzaje
dochodówi wydatków były nieliczne. To ograniczenie stanowi istotę liberalizmu.
Z chwilą zwycięstwa prądów etatystycznych mnożą się kategorje dochodów i
wydatków, obejmują najróżnorodniejsze dziedziny. Budżet i cała administracja
stają się zjawiskiem zawiłem i nieprzejrzystem. Parlament, choćby cały rok
obradował, traci możność orjentowania się w aparacie państwowym. Uchwalanie
budżetu przestaje być wykonywaniem skutecznej kontroli nad administracją, choć
zajmuje dużo czasu i uniemożliwia parlametowi należyte spełnianie zadania
ustawodawczego. Etatyzm rozsadza ramy parlamentyzmu, które stały się dla niego
za ciasne.
Wspomniałem co dopiero, że zajęcia budżetowe parlamentów nie pozostawiają im
dość czasu na uchwalanie obszerniejszych ustaw. Ten stan rzeczy daje się
szczególnie we znaki ustrojowi etatystycznemu, polegającemu na znacznem i
szybkiem rozszerzaniu zakresu działania państwa, ponieważ wówczas zachodzi w
wysokim stopniu potrzeba wydawania wielu, nieraz długich ustaw, zmieniającychh
dotychczasowy porządek prawny. Jeżeli etatyzm chce to zadanie wypełnićć, musi
doprowadzić w tej czy innej formie do, choćby częściowego, odebrania
parlamentom ich włądzy ustawodawczej. Urzędnicy stają się ustawodawcami,
obywatele poddanymi. Podział władz, zalecany przez l;iberalizm, przesytaje
obowiązywać.
Proces ten odbywa się różnemi drogami. Wchodzą w grę często t. zw. delegacje
władzy ustawodawczej. Parlament przelewa ją częściowo i chwilowo na Prezydenta
Rzeczypospolitej i Radę Ministrów w formie pełnomocnictw. Jak gdyby ukrytą
delegacją ustawodawczą a zarazem umniejszeniem praworządności są ustawy,
zawierające daleko sięgające a nieokreślone upoważnienia ministrów do
rozstrzygania wedle ich swobodnego uznania, czy w poszczególnych wypadkach
ustawy mają być wykonywane, czy nie.
Przepisy tej treści są oczywistem zaprzeczeniem praworządności,
zabezpieczającej wolność jednostek.
Zwolennicy
liberalizmu żądają , ażeby urzędnik w każdym poszczególnym wypadku stosował
ustawy, uchwalone przez wybrańców ludu, a nie kierował własnem swobodnem
uznaniem. Ograniczenia jednostki winny być przewidziane wyczerpująco ustawami.
Należy wykluczyć dowolność urzędników w stosunku do obywateli. Ta sama
przyczyna, która stwarza sprzeczność między etatyzmem a parlamentaryzmem,
doprowadza do uszczuplenia praworządności w państwie, którego zakres działania
szybko i znacznie wzrasta. Tylko w ustroju liberalnym można stosować
praworządność, bo państwo ogranicza się wówczas do normowania niewielu spraw.
Gdy jego zakres działania się rozszerza , niepodobna, praktycznie rzecz biorąc,
ująć tej różnorodności zjawisk w karby ustaw, choć wydaje się ich coraz więcej.
Wyłania się konieczność zastrzegania na rzecz władz prawa ustanawiania
wyjątków, ulg, odroczeń „w wypadkach uwzględnienia godnych”, a z tą chwilą
praworządność doznaje umniejszenia. Etatyzm ogranicza wolność jednostek, bo
rozszerza zakres swobodnego uznania władz pod naciskiem trudności , wynikających z rozrostu
działalności państwa, których nie umie zwalczać innemi sposobami. Wzrost
uprawnień biurokracji staje się zabójczym dla wolności jednostek.
Ideał sprawiedliwości liberalizmu jest
połączeniem sprawiedliwości materialnej, ziszczonej przestrzeganiem zasad
liberalnych, i sprawiedliwości formalnej, zawartej w postulacie praworządności.
Zwolennicy etatyzmu współczesnego uważają sprawiedliwość materialną, wyrażającą
się w ustroju liberalnym, zależnie od tego, czy hołdują etatyzmowi demokratycznemu, czy też
etatyzmowi w najściślejszem tego słowa znaczeniu, jużto za pokrzywdzenie warstw
biedniejszych, już też za lekceważenie interesu ogólnego, który utożsamiają z
dobrem państwa jako takiego. Właśnie dlatego widzą w swym systemie politycznym urzeczywistnienie
sprawiedliwości materialnej, uwarunkowane odrzuceniem formalnej. Prawników
niechętnie powołują do rządów. Praworządność zastępują hasłem „cel uświęca
środki”. Chętnie przytaczają maksymę: Salus Reipublicae suprema lex esto.
Ongi senat rzymski posługiwał się tą
formułką, nadając konsulom władzę dyktatorską. Te łącińskie słowa widniały na
ścianie Sali, w której zeszedł się ejm ustawodawczy w r. 1919, ponad krzesłem
Marszałka. Innego napisu nie było na ścianach Sali. Dziwnym zbiegiem okoliczności
Sejm nasz obradował w latach 1919-1927 w Sali, ozdobionej godłem wyraźnie
antyparlamentarnem**.
Starałem się wytłumaczyć, dlaczego etatyzm
staje się źródłem zaniku swobód politycznych często wbrew woli popleczników
etatyzmu. Pragnę uzupełnić ten wywód wskazaniem jaskrawo antyliberalnego
charakteru etatyzmu finansowego. Przedwojenna Anglja przestrzegała zasad ściśle
liberalnych w swej gospodarce skarbowej. Państwo nie prowadziło na własny
rachunek ani przedsiębiorstw , współzawodniczących z prywatnemi ani
monopolistycznych. Państwo angielskie nie Nakła dało ceł ochronnych. Zadowalało
się pobieraniem podatków, opłat i ceł skarbowych. Współczesne państwa
etatystyczne hołdują wprost odmiennej polityce. Mnożą się przedsiębiorstwa i
monopole państwowe.
Liberalny rozdział polityki i gospodarstwa
zanika nie tylko z tego powodu. Współczesna polityka ekonomiczna rozwija się
całkiem wyraźnie po linji daleko sięgającego podporządkowania życia
ggospodarczeggo państwu. Dość przypomnieć protekcjonizm cely, wypierający wolny
handel. Wzrasta nadzór nad gospodarką prywatną w formie normowania cen i płac.
Rozrost banków państwowych staje się jak gdyby częściowem upaństwowieniem
kredytu. Zanika współdzielczość jako objaw samopomocy prywatnej, albowiem
państwo subwencjonuje i nadzoruje stowarzyszenia współdzielcze. W
ubezpieczeniach mamy do czynienia ze zjawiskami podobnemi.
Istnieje kategoria zarządzeń państwowych,
którą nazwałbym etatyzmem cywilizacyjnym. Mam na myśli subwencjonowanie i
nadzorowanie przez państwowych urzędników towarzystw dobroczynnych, sportowych,
literackich, naukowych, artystycznych. Państwo nowoczesne niejednokrotnie
rozwija bezpośrednio działalność w tych
wszystkich, tak różnorodnych kierunkach. Mało tego. Rozszerza niepomiernie
zakres moralności, którą chce narzucić przymusowym aparatem państwowym. Czyż
skądinąd liberalne Stany Zjednoczone nie zakazały na swym obszarze wszelkiego
wyrobu, przywozu, przewozu i wywozu piwa, wina i wódki? Czyż obecny rząd
hiszpański nie objął włądzy w imię sanacji moralnej?
Współczesny etatyzm we Rosji bolszewickiej
zakorzenił się najgłębiej. Występuje przeciw wolności religijnej, bo oddał
aparat państwowy w usługi agitacji, której celem skłonić wszystkich mieszkańców
Rosji do porzucenia wszelkiej religji w imię zalet bezwyznaniowości. We Francji
państwo stara się uzyskać wpływ na życie rodzinne przez wysokie opodatkowanie
bezżennych i bezdzietnych, przez równoczesne przyznanie dużych ulg podatkowych
i premij rodzinom o licznem potomstwie.
Coprawda objawy te, jak dotąd, są raczej
wyjątkowe. Etatyzm współczesny nie ogranicza wolności religijnej. Zachowuje się
pobłażliwie, poczęści przychylnie wobec widocznej dążności społeczeństwa do
wynagradzania sobie zwiększonego nacisku politycznego i ekonomicznego państwa
pewnem rozluźnieniem spoistości węzła rodzinnego. Nie widzę w tym obecnym
stanie rzeczy obalenia tezy, wedle której etatyzm staje do walki z wszelkiego
rodzaju liberalizmem. Z biegiem czasu, gdy etatyzm umocni się politycznie i
ekonomicznie, w obronie swego samo zachowania nie omieszka poddać swym wpływom
życia religijnego i rodzinnego. Wspominałem o zwiastunach ewolucji w tym
kierunku.
Moralność etatystyczna okazała się tak
wielkim niebezpieczeństwem, że wywołała liberalną reakcję ze strony, po której
najmniej można było się spodziewać podobnego kroku, bo z łona Kościoła
katolickiego. Często zbyt daleko sięgające żądania liberałów rozdziału Kościoła
od państwa, ich polityka zaboru dóbr kościelnych, wywołały pozornie zasadniczy
rozdźwięk między obozem liberalnym a Kościołem katolickim. Ostatnio jednak
okazało się, że Kościół nie odrzuca w całości idei moralnych liberalizmu. W
Stanach Zjednoczonych Kościół zwalcza prohibicję. Potępił faszyzm włoski z
powodu przesady w określaniu państwa jako dobra najwyższego z ujmą dla innych
walorów moralnych.
Podobnej ewolucji uległ stosunek
angielskiego stronnictwa konserwatywnego do liberalizmu. Sto lat temu torysi
zwalczali dość bezwzględnie liberalizm. Dziś wobec wielkich postępów etatyzmu
ideologja konserwatywna angielska skłaniać się poczyna do liberalizmu,
odpowiadającego obecnym stosunkom.
Niepodobna wątpić o tem, że przeżywamy okres
znacznego kurczenia się pierwiastków liberalnych naszego ustroju politycznego.
Wedle definicji, którą postawiłem na wstępie, etatyzm jest zupełnem
przeciwieństwem liberalizmu. O wiele trudniej określić stosunek etatyzmu do
ideału demokratycznego.
Zakres działania państwa wzrasta. Atoli
obrońcy tej polityki przeważnie nie wywieszają sztandaru wyraźnej walki z
liberalizmem i demokracją. Niejednokrotnie jawnie potępiają liberalizm
gospodarczy, zastrzegając się
równocześnie, że walczą usilnie w obronie całego programu z wyłączeniem
jego treści ekonomicznej. O wiele życzliwsze stanowisko zajmują wobec haseł
demokratycznych. Głoszą często zdanie, że liberalizm tumanił lud pozorami
demokracji parlamentarnej, ażeby tem snadniej zwalczać demokrację ekonomiczną,
której treścią wzbogacenie ubogich. Z mniejszym lub większym naciskiem
odrzekają się demokracji parlamentarnej w imię urzeczywistnienia demokracji
prawdziwej. W dobrej wierze i nie bez żadnego uzasadnienia dowodzą, że etatyzm
współczesny jest naw skroś demokratyczny.
Przyznają jednak, że nie obstają
bezwarunkowo przy zasadach demokracji parlamentarnej. Wiemy już z poprzednich wywodów,
że etatyzm godzi w parlamentaryzm, bo system rządzenia parlamentarny okazał się
niezdolnym do urzeczywistnienia programu szybkiego i znacznego rozszerzenia
zakresu działania państwa. To też etatyzm ostatecznie obala zasadę
demokratyczną, wyrażającą się współudziałem ludu w rządzeniu państwem za
pośrednictwem parlamentu, wybranego na zasadzie powszechnego głosowania.
Poplecznicy etatyzmu początkowo zdawali
sobie sprawę tylko z tego, że ich program przeciwstawia się liberalizmowi
gospodarczemu. Tok wypadków, współzależność wszystkich zjawisk społecznych
doprowadziła do zwalczania wszelkiego liberalizmu przez szybko porastający w
pierze etatyzm, a w szczególności liberalizmu politycznego. W tym stanie rzeczy
poplecznicy etatyzmu powoli zauważyli, że podkopują demokrację parlamentarną.
Poczęli przyznawać, że ich program obejmuje ograniczenie nie tylko liberalizmu
gospodarczego, ale także demokracji parlamentarnej w imię ostatecznego
ugruntowania prawdziwej demokracji.
Wypadki dowiodły niemożności ograniczenia
liberalizmu gospodarczego bez obalenia liberalnego ustroju politycznego.
Zachodzi pytanie, czy można okroić demokrację parlamentarną bez ujmy dla
finansowej i ekonomicznej. Najpierw słów kilka o rozwoju pierwiastków państw
etatystycznych.
Na pierwszy rzut oka zdawałby się mogło, że
etatyzm pod tym względem w znacznym stopniu dogodził warstwom biedniejszym. Na
porządku dziennym są obecnie w wielu państwach wysokie podatki majątkowe,
spadkowe, dochodowe, zbytkowe. Progresja jest stosowana w rozmiarach, nieznanych przed wojną. Istnieją
jednak objawy wprost przeciwne. Środki finansowe urzeczywistnienia rozległego i
kosztownego programu etatystycznego wiele państw zdobywało inflacją, podatkiem
najgorszym, bo obciążającym przedewszystkiem warstwy biedniejsze. Na dobitek
inflacja mści się przez szereg lat. Kraj ubożeje, oszczędności znikają procent
rośnie, płace spadają. Z chwilą zaniechania inflacji podatki bezpośrednie nie
mogą dać znaczniejszych dochodów (podatek majątkowy w Polsce). Zachodzi konieczność
uciekania się w rozmiarach nieznanych przed wojną do pośrednich podatków,
obciążających bardziej biednych, słusznie więc zwalczanych przez ich
przedstawicieli. Tym sposobem współczesny system podatkowy nie wykazuje
wyraźnego zdemokratyzowania w porównaniu z przedwojennym, a nawet w niektórych
państwach stał się mniej demokratyczny.
Etatyzm z punktu widzenia demokratycznego
nie dopisuje ani politycznie, ani nawet finansowo. Czy przynajmniej ziścił
obietnice ekonomicznego zdemokratyzowania społeczeństwa? Przyszłość da
odpowiedź na to pytanie. Już dziś powiedzieć można, że w istocie etatyzmu jako
polityki rozszerzenia zakresu działania państwa leży niebezpieczeństwo
przeciążenia podatkowego. Hic Rhodus, hic salta***. Jeżeli etatyzm tego
szkopułu uniknie, utrzyma się jeszcze długo i może w pewnej mierze osiągnąć
zdemokratyzowanie gospodarcze społeczeństwa, do którego dąży.
Jeszcze słów kilka o ustosunkowaniu się
stronnictw politycznych i walki klas do etatyzmu. Faktyczny przebieg wypadków,
taki, jakim go widzę, nazywam etatyzmem. Nie odpowiada on w pełni programowi
żadnego ze stronnictw politycznych. Najbardziej zbliżony jest do
socjalistycznego postulatu rozszerzenia gospodarczej ingerencji państwa,
zwłaszcza w sformułowaniu, nadanem mu około r. 1900 przez odłam niemieckiego
socjalizmu, znany pod nazwą rewizjonizmu (Bernstein). Mimo tego wielu
socjalistów wypiera się etatyzmu, bo uważa demokrację parlamentarną za istotny
składnik swego programu. Toć przecie potężne niemieckie stronnictwo
socjalistyczne przybrało nazwyę stronnictwa socjal-demokratycznego. W
przeciwstawieniu do socjalizmu demokratycznego pisze i mówi się często o
socjalizmie państwowym jako o przywiązującym mniejszą wagę do demokracji
politycznej, a uważającym rozszerzenie gospodarczej działalności państwa za
czynnik rozstrzygający. Wielu pisarzy posługuje się także wyrażeniem
„kapitalizm państwowy” dla oznaczenia ustroju, którego zwolennicy pragną skupić
własność środków produkcji w ręku państwa. Etatyzm, socjalizm państwowy i
kapitalizm państwowy uważam za pojęcia identyczne.
Spotykałem się niejednokrotnie z określeniem
obecnego porządku rzeczy w Rosji sowieckiej jako kapitalizmu państwowego..
Bolszewicy od dawna wyraźnie odrzucili demokrację parlamentarną. Czyżby więc
bolszewizm nie był niczem innem, jeno etatyzmem szczególnie silnie rozwiniętym?
Wydaje mi się, że bolszewizm różni się od
etatyzmu ustosunkowaniem się do walki klas. Współczesny etatyzm możnaby nazwać
merkantylizmem demokratycznym. Merkantylizm XVII wieku polegał na dążności do
wzmożenia gospodarczej ingerencji państwa. Atoli celem tej akcji miał być tylko
wzrost produkcji społeczeństwa. Natomiast reforma rozdziału dochodu społecznego
w interesie warstw biedniejszych nie była częścią programu merkantylistycznego.
Przeciwnie, merkantylizm raczej umacniał stanowisko bogatych. Państwo
opowiadało się wówczas za niskiemi płacami w imię popierania wywozu a nie za
wysokiemi. Współczesny etatyzm otacza swą potężną opieką robotnika i chłopa.
Jednak w odróżnieniu od bolszewizmu nie wypisuje na swym sztandarze walki klas,
nie dąży bezwzględnie do usunięcia kapitalistów, do niszczenia bogactwa
jednostek, przekraczającego dopuszczalne maksimum. Bolszewicki podatek
dochodowy wynosi 100% dochodu ponad dość nisko oznaczony najwyższy dochód,
który wolno pobierać. Etatyzm stara się walkę klas ograniczyć w interesie
państwa jako całości, zgodnie ze swą naczelną zasadą. Pod tym względem zajmuje
stanowisko pośrednie między dawnym merkantylizmem a bolszewizmem.
Etatyzm współczesny szczególnie silne piętno wycisnął na ustroju politycznym
Rosji sowieckiej i Włoch faszystowskich. Bolszewicki etatyzm przoduje wszystkim
innym, ponieważ upaństwowienie życia nie poczyniło nigdzie , jak właśnie w
Rosji. Proces ten dokonał i dokonuje się w imię ideologji komunistycznej, która
narówni z socjalistyczną - jedna i druga wywodzi się z pism Marxa - nie zerwała
stanowczo z liberalizmem, a tem mniej z socjalizmem. Wedle tej ideologji
państwo jest właściwie złem koniecznem. Stanie się ono zbędne z chwilą ostatecnego
przezwyciężenia walki klas, do czego w teorji dąży komunizm bolszewicki jako do
celu ostatecznego. We Włoszech przebieg wypadków i ideologja są bardzie zbieżne
niż w Rosji. Zakres działania państwa jest mniejszy, natomiast faszyzm wyraźnie
apoteozuje państwo, a zarazem odrzuca liberalizm. W przeciwieństwie do
bolszewizmu faszyzm jest zabarwiony nacjonalistycznie.
Państwo współczesne różni się od średniowiecznego silniejszą przymierzką
pierwiastków nacjonalistycznych, które w pewnej mierze przyczyniły się do
rozwoju etatyzmu. Mimo tego nie należę do tych, którzy utożsamiają oba
programy. Nacjonalizm dba przedewszystkiem o wykreślenie dróg polityce
zagranicznej państwa, czego nie można powiedzieć o etatyzmie. Nie zaniedbuje
jednak polityki wewnętrznej. Nieraz opowiada się za rozszerzeniem zakresu
działania państwa w imię walki z mniejszościami narodowemi. Hołduje
protekcjonizmowi celnemu zgodnie z etatyzmem, ale poza tem niejednokrotnie
staje w obronie liberalnej polityki ekonomicznej, przez co popada w sprzeczność
z etatyzmem.
Zwycięstwo etatyzmu jest bezsprzecznie w znacznej mierze urzeczywistnieniem
programu stronnictw socjalistycznych z ujmą dla ideałów syndykalistycznych.
Twórcy i zwolennicy doktryny syndykalistycznej dążą do przejęcia przez związki
robotnicze funkcyj państwowych gwoli tem skuteczniejszej obrony interesów
robotniczych. Syndykalizm walkę klas akcentuje w wyższym stopniu niż socjalizm,
którego bardziej życzliwy stosunek do idei państwowej zawiera w sobie pewne
złagodzenie walki klas. Etatyzm narazie oznacza niepowodzenie polityki
syndykalistycznej. Jednak, o ile etatyzm unicestwia parlament, wówczas siłą
reczy będzie musiał szukać oparcia w organizacjach zawodowych.
Jeśli rozpatrujemy ideologję stronnictw jako wyraz walki klas, spór liberalizmu
i socjalizmu przedstawia nam się jako starcie kapitalistów z robotnikami.
Etatyzm nie utożsamia się z żadnym z tych dwóch obozów. Wpływy polityczne
warstwy robotniczej w państwach współczesnych ostatnio znacznie wzrosły, atoli
nawet bolszewicy nie zdołali urzeczywistnić swego pierwotnego zamiaru
całkowitego oddania władzy w ręce robotników. Lenin zalecał powierzenie funkcyj
urzędniczych robotnikom, pracującym sześć godzin w fabrykach i dwie godziny
dziennie w urzędach. Ten projekt okazał się na razie niewykonalnym. Także i
bolszewicki etatyzm urzeczywistnia armja urzędników, specjalizujących się w
swej działalności. Etatyzm we wszystkich państwach mnoży zastępy urzędnicze. W
szeregach jego popleczników wielką rolę odgrywa proletarjat inteligencji,
ludzie z uniwersyteckiem wykształceniem, ale bez majątku.
Przebieg wypadków jest poniekąd uzasadniony rodowodem etatyzmu. Z końcem
zeszłego stulecia profesorowie, wykładający ekonomję na uniwersytetach
niemieckich, bronili programu polityczno-ekonomicznego wyraźnie etatystycznego,
znanego pod nazwą socjalizmu państwowego lub socjalizmu "katedry" (Katheder-Sozialismus).
Stali się zwiastunami współczesnej epoki, w ciągu której po liberalnej
burżuazji objęli rządy etatystycznie usposobieni profesorowie szkół wyższych i
inżynierowie.
*Istnieje
nadto samorząd wyznaniowy, wyposażony w prawo nakładania podatków (P. S.).
**W dawnej,
przebudowanej sali sejmowej odbywają się dziś posiedzenia Senatu. Napis
pozostał. (P.S.).
***"Tu Rodos, tu skacz" zn. "Pokaż na co cię stać" - blog.
***"Tu Rodos, tu skacz" zn. "Pokaż na co cię stać" - blog.